Sobota, 4 lipca.
Biuro festiwalu pęka w szwach, warsztatowicze potwierdzają swoje rezerwacje, odbierają festiwalowe gadżety. Jest sporo uśmiechu, bo wielu z nich przyjeżdża na MFT po raz „nasty”, a jego najmocniejszą stroną jest przecież atmosfera przyjaźni i radości.
Lądecki Międzynarodowy Festiwal Tańca im. O. Sawickiej posiada już swoje ugruntowane rytuały – jednym z nich jest spotkanie otwierające imprezę, czyli coroczny wernisaż wystawy fotograficznej, stanowiącej zbiór zdjęć wykonanych podczas wcześniejszej edycji festiwalu. W tym roku obok Radosława Pietragi, od lat reportera MFT, w ogrodzie przy CK „Kalina” pojawiły się również prace Wielkopolanki Karoliny Sierakowskiej. Wernisaż zwyczajowo połączony jest z pierwszym spotkaniem pedagogów i ich uczniów części warsztatowej festiwalu. Atmosfera, jak co roku, dopisała: wiele śmiechu, powitań i ciekawych historii.
Niedziela, 5 lipca.
Po raz kolejny pierwszym ze spektakli tanecznych MFT była prezentacja na Zalewem w Starej Morawie za Stroniem Śląskim. W tym roku na Scenie Wodnej pojawili się tancerze warszawskiego Teatru Roma w choreografii Piotra Jeznacha, będącej adaptacją „Snu nocy letniej” Williama Szekspira pod tym samym tytułem. Okazało się przed spektaklem, że Scena Wodna nie darmo nosi swą nazwę, bo kilka minut przed rozpoczęciem wydarzenia nad naszym plenerem przeszła chmura deszczowa. Był to jednak opad krótkotrwały i parę chwil po nim scena była już sucha i gotowa do prezentacji. Na marginesie warto zauważyć, że MFT jest przede wszystkim imprezą plenerową i w tym roku, podobnie, jak we wcześniejszych obawialiśmy się większych opadów deszczu. Rok 2026 okazał się jednak dla festiwalu łaskawy, z pominięciem wtorkowego koncertu, gdy popadywał drobny deszcz, wszystkie wydarzenia miały świetną aurę pogodową.
„Sen nocy letniej” w choreografii Jeznacha jest barwnym i bardzo dynamicznym przedstawieniem. Po spektaklu słyszałem kilka opinii od miejscowych osób, które nie bywają na podobnych przedstawieniach – były wprost zachwycone i obiecywały sobie, że w tym roku nie opuszczą żadnego z wydarzeń MFT. W sumie jestem ciekawy czy dotrzymały słowa.
Poniedziałek, 6 lipca.
Pozostajemy w Stroniu Śląskim, tym razem jednak ze Starej Morawy przenosimy się do gościnnej Sali Widowiskowej Centrum Edukacji, Turystyki i Kultury.
W wypełnionej widzami sali najpierw odbywa się II Konkurs Tańca w ramach MFT. Z ponad 30 zgłoszonych prac, zaprezentowanych zostało 9, które wyselekcjonował sędzia główny Jacek Wazelin. Po pokazach konkursowych choreografii jurorzy (Anna Beker, Henryk Konwiński, Wiesław Dudek, Jacek Wazelin i Karolina Sierakowska, dyrektor festiwalu) udają się na naradę, a na scenie rozpoczyna się spektakl „Szepty niewysłuchane” w choreografii i reżyserii Oli Komarnickiej, a wykonaniu Julii Buczyńskiej i Bartłomieja Malarza. 40-minutowe przedstawienie oczarowuje, szczególnie jego niejako trzecia, romantyczna część wywarła na mnie olbrzymie wrażenie.
Po „Szeptach niewysłuchanych” na scenie pojawia się dziewięcioro uczestników II Konkursu Tańca MFT. Nagrody trafiają do rąk:
I miejsce – Aleksandra Janiczek
II miejsce (ex aequo) – Antonina Nowak oraz Maja Matwiejczuk.
Wtorek, 7 lipca.
Wydarzenia tego dnia miały się odbyć na Rynku, ale z uwagi na padający od czasu do czasu deszcz, trafiają na Scenę Główną.
Najpierw mam przyjemność prowadzić spotkanie z Patrycją Alenkuć i Piotrem Iwanickim, które nosi tytuł: „Czy scena należy tylko do idealnych ciał? – czy taniec zmienia dziś nasze myślenie o tym, kto może być artystą, twórcą i bohaterem kultury”. Alenkuć i Iwanicki są finalistka 17. edycji polskiego programu „Mam Talent”, ona to choreograf, pedagog tańca, producentka, koordynatorka dostępności, sojuszniczka artystów z różnymi sprawnościami, on to tancerz na wózku, wielokrotny mistrz świata w tańcu integracyjnym. Nasza rozmowa dotyczyła udziału osób z różnymi sprawnościami w świecie sztuki tańca.
Zaraz po spotkaniu na scenie odbył się koncert muzyczny „Gangaquivir – gdy nad Białą Lądecką spotyka się hiszpańskie flamenco i indyjski kathak”, w którym wystąpili: Kinga Malec – taniec kathak, Anna Mendak – taniec flamenco, Michał Czachowski – gitara flamenco, sitar i Piotr Anand Malec – tabla, cajón. Spektakl, łączący w sobie flamenco i kathak, mimo niepogody zgromadził prawie cały amfiteatr publiczności.
Środa, 8 lipca.
Dzień pierwszy jubileuszu Henryka Konwińskiego, Centrum Kultury i Rekreacji w Lądku-Zdroju.
Henryk Konwiński, to nestor polskiego tańca, głównie baletu, który w tym roku obchodzi 70-lecie pracy artystycznej i 90-te urodziny. Ten tancerz, choreograf i reżyser teatralny w ciągu swojej kariery zrealizował ponad 300 produkcji operowych, operetkowych, teatralnych, ale też telewizyjnych. Maestro Konwiński z lądeckim MFT związany jest od początku jego dziejów, słowem, jest jego wielkim przyjacielem.
W środę wydarzenia rozpoczęliśmy od prezentacji filmu, będącego wywiadem, jaki przed laty z Henrykiem Konwińskim przeprowadziła Karolina Sierakowska. Ciekawostką było, że film powstał w ramach Archiwum Audiowizualnego Tańca przy MFT, a omawiana jego prezentacja była publiczną premierą nagrania.
Po filmie autorstwa Jakuba Rakowskiego, poprowadziłem krótkie spotkanie z luminarzem polskiej sztuki tanecznej, które przeszło wernisaż wystawy „Henryk Konwiński: moje życie, mój taniec”, prezentowanej przed gmachem CKIR. Wystawa została opracowana graficznie przez Radosławem Pietragę, tekst natomiast przygotował i doboru zdjęć dokonał Marek Stecko.
Wieczór zamknął prezentowany na Scenie Głównej spektakl „The Game” Davydiuk Dance Company. Widowiskowe przedstawienie: pełna atrakcji scenografia, barwne kostiumy i efektowna choreografia, bardzo spodobały się festiwalowej publiczności. O czym opowiadał spektakl? „Sześć przyjaciółek tworzy swoje awatary i rozpoczyna rozgrywkę, która z każdym poziomem coraz mocniej zaciera granicę między kontrolą a utratą kontroli. Spektakl opowiada o świecie, który dla wielu ludzi jest dziś codziennością – świecie gier, wirtualnych przestrzeni i cyfrowych tożsamości. Pokazuje jednak nie samą technologię, lecz emocje i relacje, które w tym świecie nadal pozostają prawdziwe”.
Czwartek, 9 lipca.
Jako pierwszych tego dnia na scenie zobaczyliśmy Miho Okamurę, Duarte Barrosa w etiudzie „NAWA: Tchnienie stali” w choreografii Bartłomieja Malarza, który na MFT pojawiał się jako młody tancerz już w czasach jego edukacji w bytomskiej Ogólnokształcącej Szkole Baletowej, a przez późniejsze lata również jako pedagog warsztatów MFT. Miho Okamura i Duarte Barros są tancerzami Opery Wrocławskiej. „NAWA: Tchnienie stali”, to opowieść płynąca niczym ciekły, rozżarzony metal, stal, bo i choreografia ta jest artystyczną refleksją nad relacją między surowością metalu, a lekkością jaką nadaje jej „oddech” sprężonego gazu. Dodajmy, że podczas naszego festiwalu etiuda ta miała swoją premierę.
Resztę pogodnego wieczoru wypełnił nam Wieczór etiud „Młody Duch Tańca”, czyli polsko-japoński projekt baletowy, którego autorem jest i który ten wieczór poprowadził, Wiesław Dudek. W programie znalazły choreografie Artura Saint-Leona, Wiesława Dudka, Zofii Czechlewskiej, Elżbiety Pańtak, Bartłomieja Malarza, Mariusa Petipy, Katarzyny Kozielskiej i Jiriny Nowakowskiej. W wieczorze zaprezentowali się głównie uczniowie polskich szkół baletowych.
Piątek, 10 lipca.
Z przyczyn niezależnych organizatorzy odwołali zaplanowany na początek dnia „Wieczór autorski Sławomira Pietrasa”.
O 21.00 na Scenie Głównej pojawili się: Karolina Sierakowska (dyrektor MFT), Łukasz Goik (dyrektor Opery Śląskiej w Bytomiu) i nasz jubilat, czyli Henryk Konwiński. W ich obecności rozpoczął się Wieczór baletowy „Henryk Konwiński: moje życie, mój taniec” w wykonaniu Baletu Opery Śląskiej w Bytomiu. Przedstawienie wypełniły etiudy, do których choreografię stworzył Konwiński, przeplatane wypowiedziami obecnych stale na scenie osób.
Sobota, 11 lipca
Dwa wspaniałe koncerty finałowe: najpierw „Dzieci dzieciom”, później „Lądek – Miasto Tancerzy”, kilkadziesiąt prezentacji kilkuset uczestników warsztatów, niesamowita atmosfera, trochę tremy, morze radości, a nawet kilka łez wzruszenia. Czego byśmy nie opowiadali o kolejnych spektaklach kolejnych edycji MFT, wiemy dobrze, że każda ostatnia sobota festiwalu jest najbardziej emocjonująca i przez to najpiękniejsza.
Do zobaczenia za rok!
Tomasz Pawlęga
Galerię zdjęć znajdą Państwo na profilu MFT na facebooku.





