Kultura

Sierpniowe relacje kulturalne

Miesiąc sierpień wypełniony był imprezami w Lądku-Zdroju....


EMILIA KLIMCZAK & PIOTR PŁUSKA-
8 sierpnia 2025, Muzyka u Źródeł

Emilia i Piotr to artyści „Teatru Muzycznego” w Łodzi, są jego solistami i najjaśniejszymi gwiazdami. W Lądku-Zdroju pojawiają się od kilku lat i każdy ich koncert wzbudza entuzjastyczne wyrazy zachwytu. Warto zaznaczyć, że oboje po powodzi wsparli morale mieszkańców Lądka-Zdroju, występując w grudniu 2024 r. w Sali Widowiskowej CKIR.

Ich koncert w cyklu „Muzyka u Źródeł”, który odbył się w ostatni piątek na Tarasach przed Zdrojem „Wojciech” nosił tytuł „Miłość niejedno ma imię”. Repertuar ich prezentacji oscylował po między utworami musicalowymi ‘’, operetkowymi i kabaretowymi. Klimczak i Płuska zaśpiewali wspaniale, nie inny był akompaniament Płuski. Nie zabrakło owacji na stojąco, a trzeba przyznać, że główna grupa widzów, czyli kuracjusze, to trudny odbiorca – ciężko ich zadowolić, jeśli nie serwuje się disco polo. Na mnie wrażenie szczególne wywarła świeża wersja „Czasu katedr”, którą Płuska wyśpiewał do nowego tłumaczenia tego utworu – o dziwo przywiązanie do wcześniejszego wariantu nie wzięło we mnie góry, to tłumaczenie tekstu Luca Plamondona jest równie piękne. Dodajmy, co przecież dla wydarzeń plenerowych ma znaczenie zasadnicze, mieliśmy tego dnia piękną pogodę, która z pewnością wpłynęła na sporą frekwencję podczas koncertu.

 

FESTIWAL PSTRĄGA- 9 sierpnia 2025, Stawy Biskupie

Wydaje mi się, że była to druga zorganizowana w Lądku-Zdroju edycja wydarzenia, którego twórcą i mentorem jest od początku Starostwo Powiatowe w Kłodzku. O dziwo, pierwsza jakimś cudem mnie ominęła, więc nie mam porównania, ale może to i dobrze – mogę spojrzeć na to wydarzenie surowym okiem.

Festiwal Pstrąga to w istocie festyn kulinarny okraszony dużą domieszką kultury. Festyny, co wiemy, mogą być różne, najczęściej kojarzymy je z ludowizną, organizowaną przez jednostki OSP, Koła Gospodyń Wiejskich lub sołectwa, a ich wartość może odnosić się wyłącznie do funkcji biesiadnej, albo też nieść nie tylko integracyjno-konsumpcyjne walory. Tegoroczny Festiwal Pstrąga w Lądku-Zdroju połączył chyba wszystkie zalety takich wydarzeń (w koncercie finałowym pod sceną tańczyło ze sto osób). Może z pominięciem „odwróconej paniki” – panika objawia się chaotycznym rozpierzchnięciem tłumu przerażonego np. tykającą bombą zegarową, jej zaś odwrotność oznacza zbieganie się ciżby wygłodniałych kuracjuszy – zaistniałej przy dwóch degustacjach pstrągów wydawanych przez załogę mistrza patelni Waldemara Załuskiego. Było zatem sporo kramów z rzemieślniczymi różnościami i produktami Kół Gospodyń Wiejskich z Jugowa i z Trzebieszowic, były w sumie 3 degustacje, były konkursy, animacje, wręczanie nagród w konkursie „Zielony Powiat Kłodzki 2025”, kulinarna prezentacja Zbigniewa Koźlika i inne akcje w terenie. Wszystko działo się w przepięknej dolinie potoku Jadwiżanka. Wydarzenia sceniczne stały na świetnym poziomie, trudno się jednak dziwić, skoro na jej deskach stanęli kolejno: Koło Gospodyń Wiejskich „Jugowianki”, Lądeccy Seniorzy oraz Zespół Tańca Cygańskiego „Baxtalo”, Zespół Wokalny „Szczęka Pęka”, duet „Grota” i „Cuatro Cafes”. Wszystkie występy były znakomite, ale najbardziej spośród nich ujął mnie mini-koncert zespołu „Szczęka Pęka” z niebywałym, poruszającym aranżem i wykonaniem hitu Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”.

Festiwal Pstrąga 2025 był świetnym wydarzeniem również dlatego, że mieliśmy tego dnia idealną dla plenerowych imprez pogodę – było „w sam raz”. Potwierdzeniem jego rangi niech będzie frekwencja – dla przykładu na Łowisku „Stawy Biskupie” czekało się na pysznego pstrąga nawet 2 godziny.

 

ZESPÓŁ WOKALNY „DWA RAZY DWA”-10 sierpnia 2025, Muzyka u Źródeł

Pogoda wprost wymarzona dla plenerowych koncertów, przestrzeń Parku Zdrojowego im. Jana Pawła II w Lądku-Zdroju idealna dla prezentacji wartościowych gatunków muzycznych.

Opolski zespół „Dwa razy Dwa” był dla mnie odkryciem ostatniej zimy – pojawili się charytatywnie w styczniu tego roku w CKIR na zaproszenie dyrektor Karoliny Sierakowskiej i wywarli na mnie spore wrażenie. Jeśli „Dwa razy Dwa” włączyć w jakiś sposób w wachlarz polskich zespołów wokalnych (szczególnie tych z lat 70. i 80. XX w.), to na podobnym koncercie byłem jakoś w końcówce lat 80., a był nim występ „Spirituals Singers Band” (wówczas jeszcze z Włodzimierzem Szomańskim). Był to więc dla mnie taki trochę powrót do przeszłości.

W Lądku-Zdroju „Dwa Razy Dwa” pominęli gospel i ambitniejszy jazz, by zachwycić słuchaczy przebojami polskiej estrady w raczej nieznanych im wokalnych aranżacjach. Opolanie wykonali 20 utworów z tekstami autorstwa m.in. Agnieszki Osieckiej, Zbigniewa Wodeckiego, Marka Grechuty, Krzysztofa Klenczona itp. Ja sam jeszcze kilka godzin po koncercie nuciłem sobie „Jest taki jedne skarb” (piosenka z filmu „Skarb”), która jakoś szczególnie wpadła w ucho. Sam natomiast koncert był znakomity i mam wielką nadzieję, że artyści ci jeszcze nieraz pojawią się w Lądku-Zdroju, bądź co bądź z Opola nie maja daleko.

Na scenie tego wieczoru wystąpili: „Dwa razy Dwa” – Ewa Baryliszyn, Anna Burza, Danuta Lech-Kirstein, Piotr Baryliszyn, Piotr Kirstein, Jakub Kirstein (pianino) oraz zespół w składzie: Łukasz Fojtar (gitara), Dalibor Drčelić (gitara basowa), Grzegorz Sulikowski (perkusja).

 

CHÓR KAMERALNY „LEGE ARTIS”- Koncert „Ku poruszeniu serc”- 16 sierpnia 2025, Muzyka u Źródeł

Chór Kameralny „Lege Artis” działa w górnośląskim miasteczku Pszów przy tamtejszym Miejskim Ośrodku Kultury. To międzypokoleniowy amatorski zespół, prowadzony przez charyzmatycznego dyrygenta, Szymona Staszewskiego. Niech Was przy tym nie zmyli słówko „amatorski”, pasja i technika z jakimi śpiewają, pozwala im spokojnie przekraczać poziom artystycznego kunsztu. Miałem też okazję niejako prywatnie poznać ich w dzień, a dokładnie w noc przed koncertem, podczas ogniska w Arboretum Lądek-Zdrój – to serdeczni, radości ludzie, do tego dysponujący czymś dla mnie, Dolnoślązaka, niezwykle barwnym, ba, egzotycznym nawet, mianowicie „ślōnskom godkom”, czyli górnośląską gwarą.

Pszowski „Lege Artis” na scenie Tarasów pod Zdrojem „Wojciech” spisał się znakomicie, mimo iż warunki plenerowe nie są „naturalnym środowiskiem” dla prezentacji chóralnych; są nim rzecz jasna kościoły i dobre akustycznie sale koncertowe. Chór zaprezentował repertuar dzieł sakralnych, ale też utworów świeckich, w tym aranżacji muzyki ludowej, w tym w języku słowackim i macedońskim. Nie obyło się bez bisów z brawami na stojąco. Trudno się dziwić – był to piękny spektakl, a jedynym – z mojego punktu widzenia – jego mankamentem było to, że koncert ten był po prostu za krótki. Muzyka klasyczna wymaga jednak dłuższego wejścia w jej atmosferę – co ciekawe zaobserwowałem, że publiczność w czasie koncertu z rozgadania zamilkła zupełnie.

Odnotowuję również, że obecność pszowskiego „Lege Artis” związana była z cyklem 4 charytatywnych koncertów, zorganizowanych dla popowodziowego wsparcia renowacji lądeckiego Kościoła Parafialnego. Całość pobytu Pszowian na ziemi lądeckiej zorganizowała Anna Durczok z rodziną.

 

DOMINIKA BARABAS, feat. Zespół Wokalny „Szczęka Pęka” i Jagna Skrok –Koncert „Miłości różne odcienie” –17 sierpnia 2025, Muzyka u Źródeł

Powtórzę, co powiedziałem zapowiadając koncert: Dominika Barabas jest muzyczną gwiazdą Lądka-Zdroju, jego artystyczną perłą i dodam, że niedzielny koncert zdecydowanie potwierdził to stwierdzenie.

Od chwili, w której usłyszałem głos Dominiki pozostaję jej fanem. Nie jest to trudne, dysponuje bowiem jej głos wspaniałą skalą, ciepłym tembrem, ale też Dominika wie, co z jego możliwościami zrobić, jak je wykorzystać, by poruszyć słuchacza. Podoba mi się w tej artystce również coś innego: w czasach, gdy standardy koncertowe forują muzyczne kicze estradowych gwiazd, Dominika Barabas nie boi się poruszania tematów trudnych, opowieści o emocjach i międzyludzkich relacjach bardziej skomplikowanych niż popowe szpagaty. Takie odejście od kanonu praktyk agencji artystycznych i kupy rozgłośni radiowych już w swej zasadzie jest wartościowe poznawczo – warto jest, przynajmniej od czasu do czasu, poddać się refleksjom nieco głębszym niż zakup nowego sprzętu kuchennego czy auta.

Podobał mi się wybór utworów, które Dominika zaprezentowała (oprócz jej autorskich, śpiewała też teksty m.in. Osieckiej, Bukartyka, Przybory), ich wykonanie było często wprost zachwycające (jakby powiedziała Babcia Jasia: Siarki szły po plecach), a udział w koncercie zespołu „Szczęka Pęka” w jakiś szczególny sposób uzupełniał niezwykle osobistą opowieść tej utalentowanej wokalistki, tekściarki i kompozytorki.

Pogoda, niestety, była, jak to mówią, trochę fifty-fifty, bo bezdeszczowo, prawie bezchmurnie i bezwietrznie, ale i dalej szliśmy w koncert, tym chłodniej, zimniej się robiło.

 

DNI PATRONA LĄDKU-ZDROJU – ŚW. JERZEGO – KONCERT CHARYTATYWNY na Rzecz Odbudowy Pokrycia Dachowego Kopuły Kaplicy Św. Jerzego- 23 sierpnia 2025

Jakieś 20 lat temu w okresie wakacji odbywały się u nas koncerty plenerowe „Lądeckie Lato Muzyczne”, oscylujące w gatunkach muzyki operowej i operetkowej, które organizował i konferował bytomianin Jacek Woleński. Później festiwal wygasł, nie wygasło jednak u Jacka Woleńskiego oczarowanie naszymi terenami i jego przyjaźni z mieszkańcami gminy, w ostatnich więc latach ponownie zaczął „przywozić” do nas artystów, którzy występowali na nieco bardziej kameralnych scenach lokalnych świątyń, głównie zaś tej w Lutyni. W ostatni weekend zaproszeni przez Woleńskiego artyści zaprezentowali się już wszakże w samym Lądku-Zdroju.

Koncert Charytatywny w Kaplicy św. Jerzego miał sporą konkurencję w postaci mnóstwa innych wydarzeń realizowanych tego dnia na ziemi kłodzkiej, jak i w samej Gminie Lądek-Zdrój. Pogoda nie należała również do wybornych, było zimno i zdarzało się, że popadywał deszcz. Mimo tego, w moim przekonaniu, frekwencja była całkiem spora, adekwatna do surowych warunków.

W kaplicy na Wzgórzu Św. Jerzego zaprezentowali się: Justyna Bujak – sopran, Adam Musialski – fortepian, Beata Musialska – fortepian, Grażyna Griner – fortepian. Opowieści o artystach i repertuarze snuł w znakomitym tonie wspomniany mistrz Jacek Woleński. Zaprezentowane zostały dzieła muzyki operowej i filmowej.

Trwający ponad godzinę koncert był smakowitą ucztą kosztowania wykonań utworów od Pucciniego po Einaudiego. Oczywiście, w takich razach na czoło wybijają się śpiewacy, tutaj zaś śpiewaczka, czyli Justyna Bujak, której słuchałem po raz pierwszy w życiu. Muszę przyznać, że Justyna Bujak nieco mnie zaskoczyła, dawno bowiem nie słyszałem głosu równie szlachetnego, o tak leżącej mi barwie i harmonijnej dykcji, ale też niezwykłej sile. Instrumentaliści nie ustępowali śpiewaczce swym kunsztem. Podobały mi się interpretacje szlagierów muzyki filmowej rodzeństwa Beaty i Adama Musialskich, natomiast co do gry Grażyny Griner, cóż, od kilku lat z niezmienną radością słucham jej akompaniamentu, wykonywanego przez nią dla różnych solistów.

Co ciekawe koncert ten miał dla mnie barwny dźwiękowo wymiar: części utworów wysłuchałem na zewnątrz, część wewnątrz niewielkiej kaplicy, chodziło, rzecz jasna, o fakt, że w pierwszym miejscu było nagłośnienie, w drugim go nie było. Nie będę oszukiwać – wchodziłem do środka, gdy zaczynała śpiewać Justyna Bujak.

Ps. O artystach opowiem raz jeszcze, bo następnego dnia odbył się drugi lądecki występ ekipy, tym razem powiększony o tenora, Michała Rygułę.

 

WIDOWISKO PLENEROWE „GUARDA LA LUNA”- 23 sierpnia 2025

Ponad 50 artystów, w tym prawie 20 muzyków (m.in. „Skrzynczanki”, Julia Mikołajczak, Dominika Radwan, Anastazja Sosnowska, Moises Bethencourt), trupy teatralne i tańca („Teatr, Którego Być Nie Powinno”, Teatr „Stąd”, „Młodzi Teatralni”, Grupa „Baxtalo”, Duet „Sangeet”, wreszcie „Coco Dance Center” z Brzegu), pokazy kuglarskie, narracja Karoliny Sierakowskiej. Słowem, poważne wyzwanie.

Jeszcze godzinę przed spektaklem przeszła przez dolinę niezła pompa, w ogóle sporo było strachu o aurę, ale ta okazała się w końcu łaskawa. Jeszcze dziesięć minut przed spektaklem pełno było wolnych krzeseł na widowni, na zajętych siedziała może setka ludzi. Po rozpoczęciu, jak sądzę, zauważyłem koło 300 – 400 widzów, w większości stojących. Jeszcze minutę przed spektaklem nie było wiadomo czy tak duża produkcja powiedzie się w realizacji.

Nie mnie oceniać lądeckie „Guarda La Luna”, bo byłem z muzykami, tancerzami i „aktorianami” w środku scenicznego kotła, ci jednak, którzy stali na zewnątrz, widzowie, mam tutaj na myśli, byli wyraźnie zachwyceni pokazaną przez Konsorcjum Artystów Lokalnych opowieścią Pauliny Bagińskiej, opowieścią synkretyczną, łączącą w sobie wiele wątków europejskich, choć zasadniczo domniemanych mitów protosłowiańskich. Mnie samego najbardziej tego wieczoru zachwyciły „Skrzynczanki”, śpiewające w jednym z utworów z Julią, Dominiką i Anastazją. To była prawdziwa pasja.

Zgodnie z opiniami widzów był to spektakl bardzo udany, piękny, pełen poezji, ale i fajerwerków, wprost spektakularny spektakl.

Scenariusz do widowiska napisała, wyreżyserowała je i wystąpiła w nim Paulina Bagińska. W „ustawieniu” spektaklu Paulinę wsparła Karolina Sierakowska, producentka „Guarda la Luna”, która zagrała również Narratorkę. Choreografie przygotowali: Jolanta Kaszubka, Alicja Kwaśna oraz Angelika i Andrzej Rolscy. Kostiumami zajęła się Ewelina Węgrzyn. Technikę zrealizowali: Michał Pietkiewicz (dźwięk) i Artur Popowicz (światło).

Trzeba dodać, że wydarzenie zorganizowało Stowarzyszenie Kultura u Źródeł, któremu partnerowali Centrum Kultury i Rekreacji w Lądku-Zdroju, Festiwal Górski, a współfinansowali je również: Stowarzyszenie ZAIKS oraz Fundacja Orlen dla Pomorza.

W „Guarda la Luna” wystąpili: Paulina Bagińska, Milena Bober, Agnieszka  Bołoz, Anna Bołoz Sadowska, Dominika Brodzińska, Anna Duch, Anna Dudek, Sara Foglia, Dominika Jobs, Aneta Kaletka, Jolanta Kaszubska, Ava Kmieciak, Anna Kruk, Alicja Kwaśna, Sylwia Łagowska, Marta Madejczyk, Liliana Marciniak, Anna Michorczyk, Barbara Michorczyk, Ula Michorczyk, Karolina Mielnik, Julia Mikołajczak, Wiktoria Mykietyszyn, Antonina Obajtek, Janina Ogórek, Agnieszka Pachla, Nina Panek, Aleksandra Papuga, Dominika Radwan, Karolina Razik, Angelika Rolska, Marta Roślicka, Katarzyna Sempryk, Liwia Skowron, Karolina Sierakowska, Anastazja Sosnowska, Marzena Stołypko, Magdalena Turuk, Beata Tusińska, Sofiasole Volpe, Monika Walkowiak, Maja Wikieł, Marzena Woźniak, Zuzanna Zajadlak, Moises Bethencourt, Robert Król, Julian Makowski, Tomasz Pawlęga, Bartłomiej Prorok,

Tomasz Przewłocki, Andrzej Rolski.

DNI PATRONA LĄDKU-ZDROJU – ŚW. JERZEGO

PARADA ŚWIĘTOJERSKA +24 sierpnia 2025

Plus w tytule oznacza, że niedzielne spotkanie ze św. Jerzym czy raczej mitami o nim rozpoczęło się już przed paradą. Najpierw więc mieliśmy mszę intencyjną w Sanktuarium pw. Matki Bożej Uzdrowienia Chorych, zwanym popularnie Kaplicą Zdrojową, a później zwiedzanie Kaplicy Św. Jerzego z Ewą Zadorą, Przewodniczką Sudecką.

Tegoroczna Parada Świętojerska bardzo mi się podobała. Oczywiście, ponieważ pracowałem przy jej organizacji, opinię moją uznać można za samochwalstwo, ale co ja poradzę, skoro mi się naprawdę podobała. Szliśmy spod Kaplicy Św. Jerzego do Parku Zdrojowego. Była, jak na ten chłodny weekend, bardzo ładna, słoneczna pogoda. W ramach parady odbył się Smoczy Konkurs, w którym wzięło udział 6 zgłoszonych załóg – od małych smoczków po poważne liczebnie załogi, a wszyscy oni prezentowali się w czasie pochodu. Paradnicy podczas w marszu ochoczo śpiewali i skandowali w stylistyce karnawałów w Rio de Janeiro. W przemarszu, za błyskającym radiowozem Straży Miejskiej, uczestniczyli kolejno: Smoczyca Paulina, bębniarze „Teatru, Którego Być Nie Powinno”, konkursowe smoki, św. Jerzy z bratem Tomaszem i córką króla Silene, którą Jerzy lancą uwolnił od podłej gadziny, wreszcie dwór miasta Silene, lądeccy urzędnicy i mieszkańcy najstarszego kurortu w Polsce. Po dotarciu tego zacnego orszaku do tarasów przed Zdrojem „Wojciech” rozpoczęły się tradycyjne już świętojerskie ceremonie. Oto więc Burmistrz Lądka-Zdroju Tomasz Nowicki, stosując rotę zwyczajowych przysiąg, przekazał klucze do miasta św. Jerzemu, który odebrał je, wygłaszając rotę odpowiednich przysiąg. Później nasze główne władze miejskie, burmistrz Nowicki i Przewodniczący Rady Miejskiej Sebastian Łukasiewicz, wręczyły uroczyście Medal Św. Jerzego naszej wspaniałej artystce, poetce i malarce  – Krystynie Leśniewskiej-Pasionek, czego jej serdecznie gratulujemy. Wreszcie doszło do nagrodzenia uczestników Smoczego Konkursu. Podaję zatem wyniki:

– trzy Wyróżnienia poszły do rąk: Moniki Montelitic, załogi Mateusza, Juliusza i Joanny Głuszkowskiej-Matusz oraz załogi Karoliny, Agnieszki, i Henryka Grosickich,

– 3 miejsce zajęły Oliwia i Magdalena Łozińskie,

– 2 miejsce wywalczyła ekipa Centrum Rozwoju Społecznego „Koppi”,

– 1 miejsce zdobyła załoga „Seniorów +”.

Dodajmy, że łączna pula nagród wyniosła 2.000 zł, a w skład jurorski weszły 4 panie: Renata Buczkowska (CKIR), Barbara Szajnocha (RM w Lądku-Zdroju), Dorota Kondracka (RM w Lądku-Zdroju), Gabriela Naporowska-Rodak (Biblioteka CKIR). One też wręczyły uczestnikom nagrody.

Sumując, myślę i przypuszczam, że jednak nie tylko ja, ale również zgodzą się z tym paradnicy i widzowie przechodzącego orszaku św. Jerzego, że było to bardzo udane wydarzenie. Czekam już na przyszłoroczną Paradę Świętojerską.

 

KONCERT NA ŚW. JERZEGO

Koncert gościnny sił zjednoczonych Chóru „Capella Vartiensis” z Zawiercia i Chór Cecyliańskiego z Kroczyc oraz dwóch śpiewaków: Leopolda i Bernarda Stawarzów. Chórami dyrygowała Barbara Czajkowska, koncert poprowadził Leopold Stawarz.

Świetny, dostosowany do audytorium wybór repertuaru i jego wykonawstwo. Mistrz Leopold Stawarz, jako konferansjer brylował profesjonalizmem i spontaniczną swobodą, był w jednym z najlepszych swych wydań. „Capella Vartensis” , Chór Cecyliański i wymienieni soliści występowali już w Lądku-Zdroju, szczególnie panowie Stawarzowie są u nas dobrze znani, cenieni i lubiani. Trudno się dziwić, skoro ich obecność gwarantuje zarówno wysokie przeżycia estetyczne, jak i dobrą zabawę. Nie inaczej było tym razem, widzowie podziwiali kunszt artystów, śmiali się z żartów konferansjera, ale też dali się wciągnąć we wspólne śpiewanie.

Bardzo ładnie doszło do scenicznej podmianki artystów: Leopold Stawarz i prezenter drugiej części wieczoru, Jacek Woleński, porozumieli się zakulisowo i ostatni numer artystów ziemi zawierciańskiej był zarazem pierwszym utworem artystów zaproszonych do Lądka-Zdroju właśnie przez Jacka Woleńskiego.

W drugim koncercie zobaczyliśmy i usłyszeliśmy Justynę Bujak (sopran), Michała Rygułę (tenor), Adama Musialskiego (skrzypce), Beatę Musialską (fortepian) i Grażynę Griner (fortepian). Kolejne punkty ich programu przedstawiał wspomniany dwa razy Jacek Woleński, a skoro już przy nim jestem, to chciałem ze dwa słówka powiedzieć o jego robocie. Pamiętam postać Jacka Woleńskiego z koncertów, które organizował u nas w ramach „Lądeckiego Lata Muzycznego” pewnie w pierwszej dekadzie tego wieku, ale cóż, nie przypominam sobie jak te spektakle prowadził. Pewny jestem za to, że dzisiaj Woleński pozostaje absolutnym mistrzem tego typu konferansjerstwa. Tuz ten potrafi w ciągu minuty opowiedzieć detalicznie o arii lub pieśni, kompozytorze i tekściarzu, wykonawcy utworu, mieszkańcach Lutyni tudzież sytuacji geopolitycznej Lądka-Zdroju. Wszystko to artykułowane radiowym głosem, bez zająknięcia, bez tego popularnego przy wypowiedziach przecinka: „eee…”. Prawdziwy wirtuoz prezenterstwa.

Od strony muzycznej był to jeden z lepszych koncertów w swoim gatunku przedstawionych na lądeckich scenach w ostatnich kilku latach. Rodzeństwo Beaty i Adama Musialskich zaprezentowało utwory mniej mi znane, ba, o niektórych kompozytorach w ogóle nie słyszałem. Sztuka i edukacja zatem zjawiły się w jednym. Młodzi soliści dali wspaniały popis swoich umiejętności wokalnych, ale i aktorskich. Justyna Bujak – odważna, bo mimo wieczornego zimna śpiewała wprawdzie w pięknej kreacji, za to z odsłoniętymi ramionami – o czym już pisałem, jest moim tegorocznym odkryciem wokalnym. Michała Rygułę słyszałem po raz pierwszy i była to czysta przyjemność, w jakiś sposób bowiem jego wysoki tenor przypominał mi głosy polskich przedwojennych śpiewaków (wokalistów), nie wyłączając Jana Kiepury. Dobór repertuaru mieli doskonały na tyle, że mimo chłodu prawie cała publiczność pozostała do końca występu.

Tak na dobrą sprawę ten ostatni koncert obchodów Dni Patrona Lądka-Zdroju Św. Jerzego był zarazem ostatnim wakacyjnym wydarzeniem organizowanym w tym roku przez Centrum Kultury i Rekreacji w Lądku-Zdroju, choć jego pracownicy wezmą jeszcze udział w sobotnim „The Last Sounds Of Summer” w ośrodku „Geovita”. Myślę, że była to klamra doskonała, zamknięcie odpowiednie dla niezwykle bogatego programu kulturalnego CKIR zrealizowanego podczas mijających wakacji w Lądku-Zdroju.

Tomasz Pawlęga