Zacznijmy od dygresji w szerszym kontekście. Spotkałem wczoraj w sklepie znajomą, właścicielkę pensjonatu w Lądku-Zdroju. Nie wiem, co mnie tknęło, bo bez namysłu za-pytałem: – Co tam w turystyce? Wystarczy, że przytoczę pierwsze zdanie niekończącej się odpowiedzi: – A idź pan, jak nie Covid, to powódź… Według różnych doniesień od początku wiosenno-letniego sezonu liczba turystów w Dolinie Białej Lądeckiej spadła znacząco, mówiono nawet o 40 procentach. Cóż, „dziennikarskie” doniesienia o dramatycznym, zrujnowanym stanie Lądka-Zdroju skutecznie odstraszają wielu turystów.
W konsekwencji organizatorzy MFT obawiali się znacznego regresu w funkcjonowaniu festiwalu, czyli zmniejszonej liczby uczestników warsztatów i wydarzeń artystycznych. Jak jednak było w rzeczywistości? W odróżnieniu od przybrzeżnych części miasteczka 27. Międzynarodowy Festiwal Tańca im. O. Sawickiej nie ucierpiał w wyniku powodzi w drastyczny sposób. Warsztaty taneczne w zeszłym roku zgromadziły 510 uczestników, w tym roku było ich 460 w ponad 56 technikach tańca. W przypadku natomiast wydarzeń scenicznych nic się nie zmieniło – koncerty i spektakle gromadziły spore audytoria, i nawet chwilowe kłopoty z aurą nie ograniczyły znacząco liczby widzów.
Przejdźmy jednak do wydarzeń.
Sobota, 5 lipca
Before party – tak można określić przedbieg do tegorocznej edycji warsztatów, czyli „Festiwalową rozgrzewkę” w postaci warsztatów tanecznych, które na tarasach pod Zdrojem „Wojciech” przeprowadził Michał Kostempski.Tradycyjne otwarcie MFT natomiast nastąpiło w ogrodzie i pubie Centrum Konferencyjnego „Kalina”, w ramach którego odbył się wernisaż wystawy fotograficznej Radosława Pietragi i Krzysztofa Szczepańskiego, ale też coś dla tradycji nowego – koncert. W Pubie „Jan” wystąpiło znakomite trio „Pola i Deszcz”, które zaprezentowało się repertuarze własnym i coverowym.
Niedziela, 6 lipca
Do Jaskini Radochowskiej zaprosił nas po raz kolejny Cezary Łasiczka w cyklu spotkań autorskich „Między nami jaskiniowcami”. Tym razem gościem znanego dziennikarza był Jarosław Kret, dziennikarz telewizyjny, podróżnik, uczestnik programów tele-wizyjnych, m.in. „Tańca z gwiazdami”. Miałem przyjemność wziąć udział w spotkaniu i przyznaję, że Kret za-skoczył mnie bardzo pozytywnie swoimi opowieściami. Gość Cezarego Łasiczki opowiadał o swoich tele-wizyjnych przygodach z tańcem, ale też zdołał – całkiem udanie – mówić o swojej swoich misji edukacyjnej podróżnika. Był to dla mnie jeden z najciekawszych gości redaktora TOK FM.Po spotkaniu „Między nami jaskiniowcami” z Jaskini Radochowskiej przenieśliśmy się w gościnny zagajnik Winiarni Radochowskiej, gdzie odbył się koncert formacji Cuatro Cafes złożonej z dobrze znanych u nas artystów: Moisesa Bethencourta, Wojciecha Lizureja, Tomasza Brzezińskiego i Bartłomieja Hudźca. „Nie-Winny koncert” był gorący: dynamiczne latino, sporo osób tańczących na trawie po sceną, po prostu świetny wieczór.
Poniedziałek, 7 lipca
„Lament / Resilience” Joshui Legge’go na plaży Zalewu Wodnego w Starej Morawie. Kluczem do tego, co działo się na „dzikiej scenie” była muzyka, czyli III Symfonia Henryka Góreckiego. Minimalistyczne dzieło Góreckiego rzeczywiście niesie w sobie lamentację, ale nie tylko lub też lamentację inną od histerycznych zawodzeń i posypywania się prochem po śmierci dziecka. Lament Góreckiego, a za nim Legge’go, zasnuty jest onirycznym transem, bólem, który przekroczą w końcu granice cierpienia, by stać wyzwoleniem. Istotny jest tutaj hipnotyczny charakter tych stanów, natchniony i euforyczny, lecz jednocześnie spowolniony, przyhamowany w ruchu i geście. Bardzo cieszę się, że Joshua Legge zrezygnował w tym roku z klasycznej sceny i swoją choreografię przeniósł na surowe, piaszczyste podłoże plaży, widoczny podczas spektaklu trud rzemiosła tanecznego potrzebny do wykonania jego choreografii zaprocentował w jej artystycznym wyrazie. To piękny, wyciszający, medytacyjny spektakl.
Wtorek, 8 lipca
Koncert „FLAMENCO – taneczno-muzyczna opowieść o gorącej Andaluzji” w wykonaniu grupy „Los Payos” (Marta „Robles” – taniec, Carmen Fernandez – śpiew, Arturo „El Polaco” – gitara, Alexis Valles Delisle – trąbka) z gościnnym występem pedagog festiwalu – Magdaleny Faszczy. To za-razem dzień pierwszy tegorocznych kłopotów MFT z deszczem, ponieważ wobec groźnych zapowiedzi meteorologicznych, dyrektor festiwalu Karolina Sierakowska, podejmuje decyzję o przeniesieniu koncertu z tarasów pod Zdrojem „Wojciech” na peron lądeckiego dworca kolejowego, czyli w gościnne progi „Coffee Ride”. Z flamenco zetknąłem się lata temu, oglądając film „Krwawe gody” Carlosa Saury. Później dotarła do mnie popularyzująca flamenco płyta Meoli, McLaughlina i de Lucíi „Friday Night in San Francisco”. Jeszcze ciągle w latach 80. byłem na kilku koncertach tej muzyki, czasem z pokazami tańca i śpiewem. Później słuch mi po flamenco zaginął. I proszę, dzięki MFT od dwóch lat pojawia się renesans kultury flamenco w moim życiu. Zeszłoroczny koncert był świetny, tegoroczny jeszcze lepszy! Po cichu liczę, że w przyszłym roku nie tylko znowu zobaczę i posłucham andaluzyjskiego folkloru w równie doskonałym wykonaniu, ale zostanie on wreszcie zaprezentowany w dogodniejszych warunkach.
Środa, 9 lipca
Dzieł kłopotów z pogodą drugi i ostatni. W nocy z wtorku na środę dyrektor Sierakowska zdecydowała o prze-niesieniu wydarzenia ze Sceny Głównej na scenę Centrum Edukacji, Turystyki
i Kultury w Stroniu Śląskim. Tak oto po raz drugi w tej edycji znaleźliśmy się w sąsiedniej gminie. Wieczór w sali widowiskowej złożył się z dwóch, a dokładnie trzech części. W pierwszej zobaczyliśmy 7 pokazów w 1. Międzynarodowym Konkursie Tańca w Lądku-Zdroju, zupełnej nowości lądeckiego festiwalu. Przed publicznością pojawili się: Blanka Kaiser, Marcela Haładuda, Aleksandra Kaźmierska, Agata Bogusławska, Jakub Dackuś, Michalina Artecka i Maria Salwińska. W gronie jurorskim konkursu znaleźli się: Henryk Kon-wiński, Łukasz Goik, Tarek Assam, Anna Beker oraz pomysłodawca i organizator konkursu Jacek Wazelin. Wynik ich długiej debaty zakończył werdykt, zgodnie z którym I miejsce zajęła Blanka Kaiser, II miejsce – Jakub Daćkus, III miejsce – Marcela Haładuda. W części drugiej i trzeciej na scenie środowego wieczoru zobaczyliśmy „Tanz Harz” z niemieckiego Halberstadt/Quedlinburg.
Tutaj konieczna jest stosowna uwaga: w lutym tego roku, kierujący zespołem „Tanz Harz” Tarek Assam w prywatnej rozmowie z jego organizatorami, wy-raził gotowość wsparcia Lądka-Zdroju i festiwalu tańca po zeszłorocznej powodzi i przyjazd na MFT po minimalnych kosztach. Propozycja Assama – i sama chęć niesienia nam pomocy – zostały przez Karolinę Sierakowską z radością przyjęte, tym bardziej, że zeszłoroczna „Elektra” zrobiła na publiczności olbrzymie wrażenie.„Tanz Harz” przedstawił na scenie CETIK-u dwie prezentacje. Najpierw było to “Call Me Tender” – w choreografii Alexandrii Clair, później „What?” w choreografii Tareka Assama. Tym razem niemiecki zespół składał się z 6 tancerek i przyjęty został z wielkimi owacjami. Występ należał do charakterystycznych dla tego teatru, „Call Me Tender” wprawdzie była nieco wolniejszą choreografią, bardziej poetycką, może nawet malowniczą, ale już w „What?” zobaczyliśmy typową dla Assama ekspresję: dynamiki eksponującej piękno ruchu ludzkiego ciała. Wieczór zamknęło wręczenie nagród laureatom 1. Międzynarodowego Konkursu Tańca w Lądku-Zdroju. Legge zrezygnował w tym roku z klasycznej sceny i swoją choreografię przeniósł na surowe, piaszczyste podłoże plaży, widoczny podczas spektaklu trud rzemiosła tanecznego potrzebny do wykonania jego choreografii zaprocentował w jej arty-stycznym wyrazie. To piękny, wyciszający, medytacyjny spektakl.
Czwartek, 10 lipca
Tego dnia na Scenie Głównej MFT zobaczyliśmy jedno przedstawienie, ale za to jakie! Było nim widowisko „Barbaricum” Kieleckiego Teatru Tańca w choreografii Elżbiety Pańtak
i Artura Grabarczyka. W folderze festiwalowym czytamy: „Barbaricum” to taneczno-muzyczne widowisko zawierające opowieść o barbarzyńcach ze środkowej Europy, dawnych mieszkańcach krainy na północ od Karpat. Ludzi zamieszkujących kiedyś ten obszar niektórzy nazywają Wandalami, a ich dorobek materialny archeolodzy określają mianem kultury przeworskiej. Prze-chodząc przez artystyczny portal zanurzamy się w elementy charakterystyczne dla tej kultury, poznając wyrażone dźwiękiem i ruchem obyczaje oraz ówczesne wierzenia.
W spektaklu mieszają się wątki miłosne, magiczne i rytualne przetworzone artystycznie z elementami historycznymi. Spektakl Kieleckiego Teatru Tańca to wspaniałe widowisko teatralne, sprawnie wyreżyserowane i brawurowo „wytańczone”. Dodajmy, że jednym z jego większych atutów jest prezentowana na żywo muzyka, którą wykonuje zespół „Dym”, a której autorami są Piotr Stefański i Emilia Anna Tuśnio.
Piątek, 11 lipca
Część artystyczną dnia otworzył wieczór autorski Sławomira Pietrasa, który po raz kolejny spotkał się z uczestnikami MFT w Pijalni Zdroju „Wojciech”. W tym roku opowiadał o zapominanej już, a niegdyś sławnej (tańczyła m.in. w zespole Siergieja Diagilewa) polskiej primabalerinie Irenie Jedyńskiej. Godzinne spotkanie przeplatane było, jak to zawsze Sławomir Pietras czyni, również anegdotami z jego własnych przeżyć w świecie tańca. Punktem kulminacyjnym siódmego dnia festiwalu był Wieczór Baletowy „Horyzonty” tancerzy Baletu Opery Śląskiej w Bytomiu, na który złożyło się 12 etiud stworzonych przez tancerzy tego zespołu. Odnieśmy się jeszcze raz do festiwalowej publikacji: „Wieczór baletowy „Horyzonty” powstał w Operze Śląskiej w Bytomiu za sprawą jej dyrektora Łukasza Goika i stanowi wybór z tegorocznej edycji cyklicznych prezentacji „Horyzonty – między-pokoleniowe spotkania baletowe”, będących ukoronowaniem Ogólnopolskiego Przeglądu Choreo-graficznego Horyzonty.Bytomski przegląd z roku na rok przyciąga coraz liczniejsze grono młodych twórców i pasjonatów tańca, tworząc przestrzeń do dialogu, inspiracji i artystycznej wymiany doświadczeń. Każda z prezentacji stanowi osobisty głos młodych artystów, którzy z pasją podejmują wyzwanie interpretacji muzyki i opowiadania historii ruchem”. Publiczność doceniała piękno i kunszt zaprezentowanych etiud, które stworzyli: Giuliana Roberto, Lara Ernn, Anna Kmiecik-Sokalla, Magdalena Matejko, Rhaphael Molenaar, Mitsuki Noda, Wiktor Perdek i Alberto Pecetto. Szczególnym aplauzem zakończyła się choreografia ostatniego z wymienionych „Piwnica snów”, opowiadająca o Piotrze Skrzyneckim z krakowskiej „Piwnicy Pod Baranami”.
Sobota, 12 lipca
Dzień finałowy warsztatów tanecznych 27. MFT. Dwa koncerty: „Dzieci Dzieciom” i finałowy „Lądek – Miasto Tancerzy”, ponad 400 tancerzy, 51 choreografii, przygotowanych przez 24 pedagogów (w rzeczywistości było ich 27, ale niektóre z warsztatów nie kończą się prezentacjami – np. joga, choreoterapia itp.), ponad 1000 widzów. Takie są dane statystyczne ostatniego dnia 27. Międzynarodowego Festiwalu Tańca im. O. Sawickiej w Lądku-Zdroju. Festiwal zakończył się fetą podziękowań pedagogom, sponsorom, organizatorom i wspólnym tańcem rodem z karnawałów w Rio de Janeiro.
Podsumujmy.
Od zakończenia festiwalu zastanawiam się jaka była to edycja na tle wcześniejszych, szczególnie tych
z ostatnich lat, frekwencyjnie, arty-stycznie, statystycznie. Zastana-wiałem się nad tym, ponieważ organizacyjnie – nie wchodząc w detale („było minęło”) – był to festiwal niezwykle trudny. I oto dochodzę do wniosku, że w najmniejszym nawet stopniu nie muszę patrzeć na ostatnią edycję przez pryzmat sytuacji organizatorów, bo nie odbiegała ta edycja pod względem wartości ostatnim wydaniom MFT. To był bardzo dobry festiwal, przyjechało wielu tancerzy, dopisało audytorium, a poziom arty-styczny prezentacji był wysoki. Pod-czas festiwalu spotkałem kilka osób, które znalazły się na nim po raz pierwszy – byli zachwyceni jego aurą, zaskoczeni poziomem organizacji, oczarowani wydarzeniami arty-stycznymi. To tyle.
28. Międzynarodowy Festiwal Tańca im. O. Sawickiej odbędzie w dn. 4-11 lipca 2026.
Tomasz Pawlęga